Root ZTE Blade
“Root” – korzeń. Root telefonu oznacza odblokowanie dostępu do zablokowanych wcześniej funkcji. W moim przypadku chciałem mieć możliwość sterowania telefonem za pomocą komputera.
W pierwszej kolejności sprawdziłem co trzeba zrobić aby odblokować ZTE Blade. Okazało się, że nie ma tak wiele możliwości. 1 – robić to ręcznie lub za pomocą programu – który zrobi to automatycznie. Przede mną stał prosty wybór. Użyłem androot – nie znajdziesz go w markecie, trzeba sobie wy-googlować. Następnie włączyć możliwość instalacji programów spoza marketu – tu nikt problemów mieć nie powinien.
Następnie instalujemy androot i od razu uruchamiamy. Nie zmieniamy żadnych opcji jedynie klikamy na przycisku ROOT
telefon chwile pomyśli i jeśli się zrestartuje bądź wyświetli coś o super powers – operacja przebiegła właściwie. Jednak – komunikat no fu-goo oznacza, że nie udało się.
Mi z pomocą przyszedł z4root – od razu widać, że bardziej profesjonalny. Więcej waży
. Wymaga również uruchomienia trybu debugowania USB – spokojnie możemy włączyć ale już na konta bankowe z telefonu nie wchodzić. Uruchamiamy program i w moim przypadku telefon się zrestartował.
Sukces
Zapomniane hasło mySQL i phpmyadmin konta root-a
Ostatnio zdarzyło mi się zapomnieć hasła do phpmyadmin-a – w końcu jak często się tam logujemy? Na szczęście jeśli jesteśmy właścicielami serwera lub mamy możliwość zalogowania się na root-a systemu nie jest dużym kłopotem ustanowić nowe hasło.
Otwieramy nasz terminal i logujemy się do systemu używając konta root-a. W zależności od posiadanej dystrybucji konto roota jest włączone, lub zastąpione inną nazwą użytkownika który jest administratorem systemu. Jeśli serwer jest Twoją własnością to raczej nie masz kłopotu z określeniem – jak uzyskać wymagane prawa dostępu do przeprowadzenia tej operacji.
W pierwszej kolejności zatrzymujemy nasz obecny serwer mySQL poleceniem:
/etc/init.d/mysql stop
Teraz musimy go uruchomić z pominięciem sprawdzania hasła administratora bazy danych – dlatego właśnie musimy posiadać dostęp do konta głównego administratora.
mysqld_safe –skip-grant-tables &
Nasz serwer bazy danych został uruchomiony w trybie bezpiecznym. Więc logujemy się jako administrator serwera mySQL już bez hasła. Używamy do tego polecenie:
mysql -u root
Jeśli widzisz zamiast domyślnego znaku zachęty Twojej powłoki coś takiego: mysql> możesz cieszyć się już z połowicznego sukcesu.
Teraz należy wydać kolejno trzy polecenia każde akceptując klawiszem enter.
use mysql;
update user set password=PASSWORD(”nowehaslo”) where user=’root’;
flush privileges;
Średniki na końcu linii są konieczne. Pomiędzy znakami ” ” wpisz nowe hasło dla konta root. Jeśli nie widzisz żadnych błędów możesz spokojnie wyjść z serwera za pomocą polecenia quit;
Pozostało nam zrestartować serwer poleceniami:
/etc/init.d/mysql stop
/etc/init.d/mysql start
Chwila prawdy i logujemy się jako root serwera mySQL już przy użyciu nowego hasła.
mysql -u root -p
przełącznik -p – wymusza zapytanie nas o hasło.
Powyższym sposobem można zmienić hasło dowolnego użytkownika naszego serwera mySQL.
Jest szansa, że po zmianie hasła niektóre skrypty korzystające z bazy danych przestaną działać – powodem tego będzie błąd administratora. Jeśli ktoś zainstalował skrypt używający bazy danych a do obsługi bazy użył użytkownika root – to po zmianie hasła skrypt zwróci błąd mówiący o braku możliwości połączenia się z bazą danych. Ale to już jest inna bajka
ARCTIC COOLING Freezer 13 PRO i PHENOM 960T – opinie ;)
Przyszła wiosna nastał czas zmian. Wysłużonego laptopa postanowiłem sprzedać i wrócić do komputera stacjonarnego. Mimo, że laptop to wygodniejsza sprawa, ale w moim przypadku nie sprawdzał się wcale – był podłączony do monitora 32″ cały czas na ładowarce – taka stacjonarka się zrobiła.
Nowy PeCeT pojawił się we wtorek – zaraz po uruchomieniu okazało się, że trzeba poszukać innego chłodzenia na procesor, gdyż fabryczny schładzacz nie mógł pełnić swojej roli właściwie. Rozmiar radiatora – z czasów durona, całkowity brak elementów miedzianych. Powierzchnia styku z procesorem mniejsza niż Athlonów x2.
Od razu zamówiłem na popularnym serwisie aukcyjnym: ARCTIC COOLING Freezer 13 PRO.
Pomimo różnych recenzji panujących w sieci zaryzykowałem i nie żałuję. Montaż banalny – nie trzeba wyjmować płyty głównej. Radiator jest duży – z trudem, ale udało się założyć boczki obudowy midi ATX. Niestety nie ma miejsca na wentylator nadmuchujący przez boczny panel. Między radiatorem a blachą jest raptem kilka milimetrów przestrzeni!
Ciekawe elementy? Spory radiator, będzie go około kilograma. 4 GRUBE miedziane rury cieplne wygięte w kształt litery U. Wentylator zintegrowany z ramką – uwaga, żeby nie zniszczyć – ciężko będzie (o ile jest możliwe) dokupienie samego wentylatora. Mały wentylator umieszczony na samym dole schładzacza generuje ruch powietrza chłodząc elementy znajdujące się blisko gniazda procesora. Kondensatory, tranzystory odpowiadające za zasilanie procesora, pamięć ram – dostają drugi oddech – sprawdziłem paluchem i nie poparzyłem się.
Wyniki? Co tu robić długie zestawienia.
Wszystko widać na tym obrazku – chłodzenie BOX – temperatura po 4 minutach przekracza 40*C. Później włączam wentylator na bocznej ściance celem nawiewy chłodnego powietrza.
A teraz… ARCTIC COOLING Freezer 13 PRO w akcji!
Żeby nie było za łatwo – podniosłem mnożnik o 1 w górę. Więc mamy tu do czynienia z procesorem przetaktowanym ;) Wentylator kręci się z prędkością 1100 rpm i ani myśli szybciej, jest to około 50% wydajności – najgłośniejszym elementem komputera jest wentylator w zasilaczu i sam zasilacz (nieprzyjemnie cyka przy obciążeniu). Wentylatora na obudowie nie uruchamiam – nie było dla niego miejsca.
Oba pomiary były wykonywane przy zamkniętej obudowie. Temperatura otoczenia na podobnym poziomie.
Poważne testy rozpocznę gdy nowy zasilacz zagości w blaszance, gdyż ten nie pozwala na odblokowanie dwóch gratisowych rdzeni – sprawdziłem procesor w innym komputerze – działają stabilnie bez OC – więc bawić się można.
Przegrzewa się komputer? Przeczytaj zanim się zjara!
Może zbyt drastycznie podszedłem do tematu, ale jeśli komputer się przegrzewa, często zawiesza resetuje a w przypadku laptopów i netbooków system wyraźnie zwalnia – to powinniśmy się tym zainteresować, a nie psioczyć, że znowu coś się psuje. Najczęściej możemy zapobiec usterce, zanim ta przemieni się w kosztowną do usunięcia awarię.
Na sytuację tę sytuację wpływa kurz – to on wraz z powietrzem przepychanym przez wentylatory penetruje wszystkie zakamarki naszego komputera. Komputer to urządzenie elektryczne, więc nie obce są mu ładunki elektrostatyczne. Sytuację pogarsza fakt iż kurz bardzo lubi ładunki elektrostatyczne, klei się do wszystkiego co go wytwarza, bądź gromadzi. Wolne przestrzenie powoli zapychają się kożuszkiem z kurzu, wentylatory, radiatory, elementy smd – również zostają szczelnie zaklejone. Przepływ powietrza zostaje ograniczony, komputer na podstawie czujników otrzymuje informację o miejscach gdzie jest zbyt gorąco – i napędza wentylatory aby te zadbały o optymalną temperaturę podzespołów.
Kiedy przychodzi czas na czyszczenie komputera?
Ja robię to regularnie – co około kwartał – zawsze przed upałami – gdyż powietrze jest już bardzo ciepłe i tym trudniej jest chłodzić komputer. W przypadku laptopów i netbooków polecam również podstawki chłodzące. Są one wręcz niezbędne gdy ktoś np. lubi pograć sobie na komputerze. Podstawka również podniesie komfort naszej pracy przy laptopie – jego obudowa stanie się chłodniejsza a tym samym przyjemniejsza w dotyku.
Jak czyścić komputer z kurzu?
Metod jest kilka – jedne są bardziej skuteczne, inne mniej ale są też takie które są całkowicie niepolecane. Po pierwsze – nigdy nie używamy powietrza z kompresora do czyszczenia wentylatorów! Ciśnienie powietrza jest zbyt duże. Kiedy kierujemy strumień powietrza na wentylator – ten zaczyna się kręcić – owszem ładnie wydmuchuje zanieczyszczenia, ale wentylator w tym czasie produkuje prąd ( elektrownia wiatrowa ) a do tego jego łożyska bardzo się zużywają.
Do sprzątania w komputerze używam pędzla o dość sztywnym włosiu, puszki sprężonego powietrza oraz małego odkurzacza. Zwyczajnie rozkręcam obudowę, przykładam ssawkę do miejsc gdzie nagromadziło się zanieczyszczenie. Jeśli napotkam opór wroga – posiłkuję się pędzlem. Na koniec trudno dostępne miejsca jak zasilacz wydmuchuję sprężonym powietrzem.
Tak – to ja pomazałem go paluchem. Nie mogłem się oprzeć
Nie, nie naprawiam odkurzaczy tylko komputery
Usterka zgłoszona przez klienta – nie włącza się.
Kurz był na wszystkich pionowych powierzchniach. Diagnoza – martwy zasilacz – wentylator nawet po popchnięciu palcem się nie obracał. Ku mojemu zdziwieniu – naprawa gwarancyjna – komputer roku nie miał…
Zdjęcie dość stare, ale z okazji wiosennych porządków bardzo na czasie!
Blog się zmienia…
Oczywiście każdy blog się zmienia, czy to nowa skórka, czy jakieś inne udziwnienie. W przypadku mojego bloga – nie będę już więcej tu pisał o Nowym Sączu, znalazłem do tego lepsze miejsce – blog o nazwie w Nowym Sączu.
W Nowym Sączu – jest to zwyczajny precelek, gdzie każdy puki co może się zarejestrować i publikować swoje wpisy. Dlatego te wpisy już nie będą tutaj, a właśnie tam. (more…)
Intel Atom D525MW Dual Core 2×1,8 – serwer?
Ostatnim czasem zakupiłem sobie płytę główną Intel D525MW z dwurdzeniowym procesorem Atom 2×1,8- z przeznaczeniem na domowy serwer. Postanowiłem wycisnąć ile się da z tego komputerka i tak powstała jednostka z masą zadań do realizacji i nadzoru. Obsługa sieci domowej to oczywiście standard, podobnie jak firewall oraz wbudowany antywirus, który szybko wyłapuje co groźniejsze paskudztwa internetowe. Wszystko działa pod ubuntu Server 10.04 TLS – długie wsparcie to podstawa.
Atomek – bo tak nazwałem serwer – zajmuje się: (more…)
Jak wyłączyć Unity w Ubuntu?
Może jestem staroświecki i lekko przytrzymany ale ani ja ani mój domowy serwerek z procesorem Atom nie lubi dość trudnego w obsłudze środowiska graficznego Unity.
Ubuntu na szczęście daje nam możliwość przełączania się między środowiskami graficznymi, przynajmniej w wersji 11.04.
W Ubuntu 11.10 postarano się jeszcze dodatkowo utrudnić przejście do zwykłego Gnome – potrzeba zainstalować dodatkowy program – manager sesji.
Więc teraz przepis jak wyłączyć Unity:
Dla 11.10 trzeba w terminalu wykonać:
sudo apt-get install gnome-session-fallback
I teraz już można się wylogować, kliknąć koła zębate (u mnie przy polu wyboru użytkownika, wybrać środowisko które najbardziej lubimy i się zalogować.
Mając przepis – zajmuje to tylko chwilę. W 11.10 przesadzili z tym dodatkowym programem, zwykły user instaluje pidgina, czy k3b w Ubuntu a nie jakiś manager…
Drodzy wydawcy Ubuntu – dawajcie nam możliwość wyboru w czym możemy pracować. Wyłączenie Unity powinno być tak proste jak instalacja FireFoxa w Windowsie…
Pozycjonowanie w katalogu – warto?
“Strony internetowe nie robię dla siebie, tylko dla świata!”
Nie będę zdradzał kogo cytuję, bo nie o to tu chodzi. Tematem właściwym są strony internetowe. Z internetu korzystam już kilkanaście lat, dawniej trzeba było posiadać ściągę z adresami stron internetowych, bo tak na prawdę nie wiele było stron WWW. W Polsce internet stał się popularny w chwili uruchomienia usług szerokopasmowych – dziękujemy głównie telekomunikacji za to, że jaki internet był, taki był, ale w większości sytuacji działał na tyle dobrze, że dało się z niego korzystać.
Wraz z rozwojem internetu w Polsce zaczęto redagować coraz to nowe strony internetowe, aż doszło do sytuacji, gdy tematyki serwisów zaczęły się powielać. Webmasterzy nie robili stron dla siebie, tylko dla innych ludzi. Blogerzy mając wielu czytelników pisali coraz to nowe wpisy na swoich platformach blogowych gdyż byli cały czas do tego motywowani.
Pozycjonowanie strony w wyszukiwarce oznaczało głównie linkowanie z innych stron do naszej. Nie tylko zyskiwaliśmy jakiś tam ruch z innych serwisów, ale również pozycję w wyszukiwarce. Algorytm był prosty, jeśli do strony ABC prowadzi 50 linków z zewnątrz, a do strony CBA 150 musi oznaczać, że ta druga strona jest ciekawsza, gdyż inni webmasterzy ją polecają częściej.Na potęgę powstawały katalogi stron internetowych płatne lub też nie oferujące możliwość zamieszczenia linku do jakiejś strony. Dobrze katalogowane serwisy z treścią powiedzmy średnią wypychały serwisy te bardziej cenne, gdzie webmasterzy pisali dla ludzi a nie robotów wyszukiwarek. Sytuacja ta musiała się zmienić…
Google decyduje co jest ciekawe a co nie.
Dzisiaj gdy szukamy jakiejś informacji – pytamy o to wyszukiwarkę, która spośród może nawet tysięcy stron wybiera dla nas te bardziej ciekawe. Jak to robi? Algorytm tej procedury objęty jest tajemnicą i nigdy nie będziemy wiedzieć co decyduje o wyższości konkretnych stron nad innymi. Są jednak pewne wytyczne które mówią jak pisać, żeby być odwiedzanym.
- Unikalna treść – Wystarczy, że robot wyszukiwarki kopiuje prawie całą zawartość naszej strony dla tak zwanego indeksu. Zawartość takiej strony jest sprawdzana pod względem słów kluczowych ilości linków itp. Gdy robot trafia na nową stronę sprawdza czy treść podobna nie jest już za indeksowana na innej witrynie. Jeśli mamy treść skopiowaną słowo w słowo to lepiej ją skasować – szkodzi a żadnych zysków nie przynosi.
- Treść dla ludzi – piszmy tak, żeby było ciekawie ale dla ludzi a nie robotów. Serwisy prowadzone w ciekawy sposób mają użytkowników którzy wracają.
- Nie przesadzaj z ilością słów kluczowych w treści. Jeśli użyjesz ich zbyt dużej ilości to możesz spodziewać się nałożenia filtrów i w efekcie rezultatu przeciwnego do zamierzonego.
- Trzymaj się tematu – Kiedy prowadzisz serwis, czy bloga tematycznego staraj się trzymać tego tematu. Serwisy zawierające treści poruszające różne zagadnienia raczej nie są oceniane wysoko.
Po tym wstępie odpowiedź na pytanie: Pozycjonowanie w katalogu – warto? Powinna nasunąć się sama.
Dla ułatwienia:
- Katalog nie prezentuje żadnej unikalnej treści. Posiada tylko linki wychodzące do stron internetowych które prezentuje. Treść opisująca serwis jest wielokrotnie powielana w katalogach.
- Moc linków wychodząca z takiego katalogu jest znikoma, gdyż na każdej podstronie jest więcej niż 5… 6 linków wychodzących
- Na najgorsze katalogi spada jak grom kara – wykluczenie z indeksu. Co za tym idzie? Robot wyszukiwarki nie wchodzi na ten teren, więc wszystkie treści zawarte w takiej farmie linków są omijane przez pająka wyszukiwarki.
Pomimo tego ludzie dalej próbują katalogować swoje strony. Katalogowanie może przynieść pozytywne skutki ale tylko na słowa kluczowe które mają niską konkurencję.
Jeśli i ty chcesz katalogować swoją stronę – zapraszam do przeczytania innego artykułu – jakie katalogi wybierać?
Aukcja – Logitech Z-4
Opis produktu
Gwarancja: 24 miesiące gwarancji fabrycznej (u mnie rozruchowa).
Czułość wejściowa: Brak danych od producenta
Dodatkowe złącze słuchawkowe: Tak, w pilocie
Ekranowanie magnetyczne: Brak danych od producenta
Impedancja wejściowa: Brak danych od producenta
Kolor: czarno-srebrny
Moc muzyczna: Łączna moc: 40 W RMS, Głośniki satelitarne: 17 W RMS (8,5 W x 2), Subwoofer: 23 W RMS
Moc szczytowa: Łączna moc szczytowa: 80 W
Opatentowany układ EQ: Satelity: kombinacji jednego głośnika aktywnego i dwóch ciśnieniowych. Subwoofer: głośnik ciśnieniowy zapewnia niedościgniony, wolny od zniekształceń bas. Można niezależnie sterować głośnością subwoofera.
Pasmo przenoszenia: 35Hz-20KHz
Prosta instalacja: Obsługa MP3: wygodne gniazdo na przewodowym pilocie pozwala na łatwe podłączenie ulubionego odtwarzacza MP3, odtwarzacza CD albo innego przenośnego urządzenia audio
Oznaczone kolorami kable audio: łatwa i szybka instalacja systemu
Regulacja: Przewodowy pilot: wygodnie steruj głośnością, subwooferem, wejściem pomocniczym i zasilaniem. Zawiera gniazdo słuchawkowe do prywatnego słuchania muzyki
Satelity: Głośniki 3 drożne. Jedna membrana ciśnieniowa, dwie aktywne
Stosunek sygnału do szumów: >92
Subwoofer: Nagradzany subwoofer z głośnikiem ciśnieniowym, zbudowany na bazie opatentowanej technologii firmy Logitech
Typ głośników: 2.1
Typ złącza: 1 x Audio line-in ( Mini-phone stereo 3.5 mm ),
Wielkość membrany satelity: 5,1-centymetrowy głośnik kopułowy, 5,1-centymetrowy głośnik ciśnieniowy
Wielkość membrany subwoofer’a: 20,3-centymetrowy głośnik ciśnieniowy
Wymiary satelity: 22,9 x 7,6 x 9,5 (W x S X D, cm)
Wymiary subwoofera: 22,9 x 22,9 x 23,8 (W x S X D, cm)
Wzmacniacz: Brak danych
Zasilanie: kabel sieciowy
Spalone auto nad Dunajcem w Nowym Sączu.
Podczas porannej wycieczki rowerowej odkryłem spalony samochód nad rzeką Dunajec w Nowym Sączu. Mieszkańcy okolic zrozumieją, jeśli powiem, że jest to powyżej “spadu” Później pojadę tam z aparatem i dorzucę zdjęcia. Heh… chyba piszę o tym jako pierwszy! Niedziela, 10:51
Jeszcze nic nie wiem, czy to jest nieszczęśliwy przypadek, ale mam kilka hipotez.
- Chuligani ukradli samochód i po zabawie porzucili i podpalili, aby zatrzeć ślady.
- Ktoś chcąc np. wyłudzić ubezpieczenie z AC podpalił samochód, a następnie zgłosi kradzież.
- Nieszczęśliwy zbieg okoliczności – wieczorny wypad na widoczek, zwarcie w instalacji elektrycznej i… tyle.
Zabieram aparat i jadę.
Po oględzinach z bliska – to kolejny śmieć.
Ktoś wyjął wszystko co miało jakąkolwiek wartość a resztę wywiózł nad rzekę i podpalił. Nie ma w środku nic, po czym można było by zidentyfikować pojazd i znaleźć jego właściciela. Sądząc po wyposażeniu pojazdu – nie mógł on dojechać sam w to miejsce, nawet hol byłby utrudniony… nie ma kierownicy ani kolumny kierowniczej, więc tylko laweta. Nikt nie widział lawety?
![]()
























